|
wtorek, 08 sierpie 2006 |
Czy rozgraniczanie praktyki i teorii jest faktycznie słuszne? Czy nazleży rozgraniczać ludzi na tych którzy potrafią wymyśleć i tych którzy potrafią zrealizować..? Czy to jest prawdziwa niezależność?
Są ludzie którzy znają zasadę działania ale nie potrafią jej wykorzystać - oni nazywają siebie teoretykami. Są też ludzie tak zafascynowani materią, że nie wnikają w logikę która nią steruje - oni nazywają siebie praktykami. Ten podział jednak jest krzywdzący dla obu stron i nie prowadzi do rozwoju. Nieprawdziwe jest również ogólno przyjęte rozumienie słowa "praktyka". Zdałem sobie z tego sprawę po krótkiej konwersacji z niepozornym człowiekiem, o zaskakująco niebieskich oczach, który objawił się jako ochroniaż, pomimo tego że miał wystarczająco dużo pieniędzy na spokojne życie bez pracy...
Dokonuję rewizji znaczenia słowa "praktyka".
Praktyka nie polega na wykonywaniu czynności bez wiedzy. Aby być praktykiem trzeba jednocześnie być świetnym teoretykiem, wiedzieć dokładnie co się robi, dlaczego i jakie będą tego konsekwencje. Praktyka to stawienie czoła a nie unik. Praktyka to pełne i świadome wykorzystanie swoich zdolności twórczych wspieranych wiedzą i doświadczeniem. Praktyka to nauczanie ilustrowane problemem, opracowaniem rozwiązania i rozwiązaniem od początku do końca. Praktyka to fakt, realizacja, osiągnięcie szczęścia. |