|
poniedziaek, 05 luty 2007 |
"..Według mnie nosi to znamiona konwencji społecznej, podobnie jak noszenie pasujących do siebie skarpet. Podobnie jak z wartością złota. Zależy ona od tego, co ustalą ludzie, na skutek czego przypomina dziecięcą zabawę "Przyjmijmy że to drzewo to trzecia baza". Przyjmijmy że mój telewizor działa, gdyż moi przyjaciele i ja doszliśmy do wniosku, iż tak właśnie jest. W ten sposób bez końca gapilibyśmy się w pusty ekran. Dzięki temu możemy sweirdzić, że porażka Pani Lizol polegała na tym że nie poszła z resztą nas na ugodę. Motorem wszystkiego jest niepisana umowa, Pani Lizol zaś nie należy do jej sygnatariuszy..."
P.K.Dick, Dziwne wspomnienie śmierci.
|