|
poniedziaek, 08 stycze 2007 |
|
Są ludzie, którzy zawsze traktują krok w ich kierunku jako atak. Nawet kiedy przesłanki są wyraźnie pozytywne, zawsze wykorzystają to przeciwko mnie...
Mogę więc myśleć, że są oni tak słabi, że wszystkiego się boją, że nie ogarniają rzeczywistości, a im głośniej krzyczą i zaczynają straszyć, tym bardziej są zdesperowani. Tacy ludzie nie potrafią sami załatwić swoich spraw, rzecz jasna pokojowo - krótką rozmową, wymianą myśli, chiciażby jednym słowem - zawsze sięgają po pomoc innych. Byćmoże na prawdę są bardzo słabi i muszą się bronić każdym możliwym sposobem.
Mogę jednak myśleć, że tacy ludzie nie robią nic sami, bo nie potrafią, bo lubią się wysługiwać innymi, lubią przebywać wśród innych ludzi bo tylko tam czują się dobrze i pewnie. Byćmoże każdy ich ruch jest bardzo dobrze przemyślany, nawet kiedy wygląda niezdarnie. Tacy ludzie nic nigdy nie zrobią sami, choć myślą tylko i wyłącznie o sobie. Oni nie są egoistami - oni są społeczeństwem.
Abstrahując od buddyjskiego odrzucenia ego, kŧóre niejako ogranicza rozwój naszego umysłu czyli czegoś znacznie bardziej złożonego i bycmoże metafizycznego, jednostka powinna dążyć do własnego szczęścia i rozwoju, pomagając przy tym wszystkim innym istotom. Nie stoi to w sprzeczności z definicją egoizmu Ayn Rand, która pomoc istotom zamienia na zysk osobisty płynący z twórczego działania jednostki, ponieważ każdy przejaw twórczej aktywności człowieka może zostać dalej wykorzystany przez inne jednostki jeśli tylko tego zechcą i będą potrzebować. Nikt nikomu nic nie narzuca. Uważam, że ludzi powinny łączyć właśnie rozwój i tworzenie, a nie wódka i odmóżdżenie.
Kim więc są ludzie, którzy żyją tylko i wyłącznie dla innych? Ludzie, którzy zawsze kombinują i kłamią, wymieniają przysługę za przysługę, zbijają się w większe grupy żeby czuć się silniejszymi, którym wydaje się że powinni coś robić choć nie ma ku temu żadnych logicznych powodów, których życie upływa na spotkaniach, na ciągłym bieganiu i załatwianiu nieistinejących spraw. Kim są te zakłamane istoty, którym ciągle się wydaje że są lepsi, wyjątkowi i że za wszelką cenę muszą to udowadniać, choć tak na prawdę nie potrafią sobie wyobrazić absolutnie nic poza tym co widzą ich oczy? Czym jest ta wielka, nikomu nie potrzeba już maszyna w której żyjemy? Do czego prowadzi brak własnego życia?
Ludzi nie powinno się kasować. Do tego właśnie zmierzałem od początku. Jest to przykre, że ci którzy mają duży potencjał nie wykorzystują go. Jeśli jednak świadomie chą pozostać osobami od których nic nie będzie zależeć, jeśli godzą się na taką rzeczywistość w jakiej żyją i oddają swoją przyszłość w ręce innych - niech tak będzie - kasuję was raz na zawsze. Życzę wam dużo szczęścia, ale nie pojawiajcie się więcej. Kiedy spotkamy sie na ulicy nie poznam was. |