|
sobota, 09 grudzie 2006 |
|
Natłok informacji i wiedzy jest tak duży a czasu tak mało, że zaczynam się nie wyrabiać. Spanie ograniczam do absolutnego minimum. Dlaczego jeszcze nie istnieje neural-interface, którym możnaby "wgrać" sobie dany program? Chyba muszę zwiększyć natłok informacji i wiedzy...
Swoją drogą ciekawe jakie konsekwencje społeczno-polityczne mógłby pociągnąć za sobą taki wynalazek. Zniknąłby podział społeczny bo wszyscy mogliby być mądrzy i twórczy. Co stałoby się ze światem pełnym geniuszy? Czy wytworzylibyśmy jeszcze lepsze technologie pozwalające na rozprzestrzenianie we wszechświecie naszego gatunku? Jeśli tak to co będzie kiedy skończy się dla nas miejsce i czy wogóle się skończy, bo biorąc pod uwagę średnią długość życia "stała czasowa" powinna być optymalna względem przestrzeni. Zakładając, że geniusze będą rozumieli przemijalność bytów. Zakładając, że jedyną ich ingerencją w śmierć będzie stworzenie alternatywnej wirtualnej rzeczywistości, jak w Neuromancerze Gibsona, która będzie mogła pomieścić i "zapamiętać" tych którzy odchodzą... O ile nie wywoła to nowego systemu społecznego który zachowa proporcję informacja-przestrzeń, w pewnym momencie może zabraknąć przestrzeni fizycznej na nośnik pamięci świata wirtualnego. Informacja bowiem związana jest nierozłącznie z energią, a energia z masą...
Jaką więc mamy pewność, że nie egzystujemy w takim właśnie wirtualnym świecie, jakiegokolwiek modelu by on nie miał. Czym są nasze formy życia jak nie autonomicznymi maszynami produkującymi, replikującymi czy rozprzestrzeniającymi informacje. Może każdy z nas jest takim właśnie wirtualnym światem, większym czy mniejszym, połączonym z innymi "fizycznymi" maszynami... Czy można zwiększyć efektywność zapamiętywania i przekazywania informacji nie wychodząć poza ramy modelu naszej rzeczywistości?
A może to nie energia ani informacja, ale czas jest najważniejszy. Może energia i informacja po prostu są, jak przestrzeń - wszędzie i dla każdego, ale my mamy do nich dostęp tylko na krótką chwilę - okres naszego życia - a mimo tego nie potrafimy do nich dotrzeć z takich czy innych mało istotnych powodów...
A nawet jeśli, to dlaczego o tym wogóle myślę..?
|