Help!
pitek, 03 wrzesie 2010
Advertisement
START arrow MINDLOG

MENU
START
PROFIL
ELEKTRONIKA
KOMPUTERY
SERWIS
MUZYKA
RADIO
FAQ
BŁĘDY
MINDLOG
KSIĘGA GOŚCI
KONTAKT
Search
MINDLOG
USB Live Linux E-mail
Oceny: / 0
niedziela, 25 kwiecie 2010
Przy okazji projektu streamingu audio-video na żywo na konferencję WIMC 2010 miałem okazję wypróbować system Arch Linux i jako jedyny okazał się byc na tyle mało problematyczny, żeby uruchomić na nim sieć urządzeń uruchamianych z pamięci wymiennej USB w konfiguracji minimalnej i nieco odbiegającej od dostępnych standardów, bo żaden live-linux nie zawiera w standardziej świetnego i darmowego narzędzia do odtwarzania/streamowania multimediów Video Lan (VLC), a szkoda. Pomijam fakt, że obraz kernela i ramdisku w wersji 2.6.30 oraz 2.6.33 przechowywane są w plikach o dokładnie takiej samej nazwie - /boot/vmlinuz26 oraz /boot/kernel26.img - oczywiście każdy domyśli się że 26 oznacza 2.6.30 lub 2.6.33. Twórcy Arch'a nie pomyśleli również o użytkownikach egzotycznych kontrolerów SATA, szczególnie na USB - dla takich nośników system po prostu się nie uruchomi, chyba że ręcznie zmodyfikuje się ramdisk (initramfs) dorzucając kilka modułów od sata i usb, no i oczywiście dopisując magiczne /sbin/depmod -a do skryptu startowego /init umieszczonego w ramdisk'u - w przypadku aktualizacji systemu do kernela 2.6.33 należy również skopiować do ramdisk'u program depmod, bo o nim też twórcy zapomnieli...

Nie jest to jednak sytuacja beznadziejna w świecie linuksów - fajny swego czasu Debian Linux używa starych bibliotek i nieastety VLC sprzed 5 lat! Ubuntu ma problemy z uruchamianiem, a Fedora pokonała Microsoft, czego dowód załączam poniżej :-)

Tak to niestety wygląda kiedy każdy napiera w swoim kierunku, bez spojrzenia na całość, bez spójnego i systematycznego działania, ale to chyba nie tylko problem programistów, raczej ludzi jako gatunku.

 
skasowani ludzie E-mail
Oceny: / 0
wtorek, 20 kwiecie 2010
"(...)A jesli chodzi o strach, to pierwszy raz dzisiaj zrozumialem mocherowa babulke, ktora wsiadla do merta z rozancem i tak strasznie sie bala, ze prawie trzesla sie ze strachu, ciagle sie rozgladala i mowila swoje modlitwy - przypominajac sobie filmy bardziej czy mniej dokumentalne wspominajace 2 wojne i czasy totalitaryzmu ktory nastapil w naszym kraju pozniej, zrozumialem ze ona musiala byc tak zastraszona, ze ten rozaniec i wiara staly sie jedyna rzecza jaka miala, ze nic innego w zyciu nie miala prawa osiagnac, a to byla jedyna rzecz ktora chcieli jej odebrac, wymazac i to im sie nie udalo.. ale cala reszta przestala istniec. Smutno mi sie zrobilo, bo to zrobili ludzie, wyprali jej mozg, wlasnie tacy od tworzenia filozofi i myslenia za innych, ale tez dlatego ze zrozumialem ze tak mentalnie wyglada wieksza czesc naszego spoleczenstwa, wiec gdzie gornolotne plany intelektualnej eksplozji albo technicznej niezaleznosci, jakiegokolwiek rozwoju, jesli mamy do czenienia z zoombie... dla tych ludzi bezmyslne wykonywanie nawet najbardziej durnych polecen jest czyms zupelnie normalnym, nie budzacym ani odrobiny zastanowienia."
 
polska nauka E-mail
Oceny: / 0
niedziela, 07 marzec 2010
"(...) nie mozemy zmuszac ludzi do prezentacji swoich projektow - choc jest to dobra szansa na pokazanie swojej pracy, poznanie nowych ludzi i przecwiczenie umiejetnosci prezentacji osiagniec - musimy sie liczyc z tym, ze polacy czesto ukrywaja swoja prace w szufladzie, a pozniej marudza ze to "oni pierwsi wymyslili" - jak na tych durnych plakatach o fotografii kolorowej - moim zdaniem to wstyd a nie powod do dumy :-( Z drugiej strony mlodzi ludzie sa tak zapracowani przetrwaniem i zwyklymi codziennymi zajeciami ze czesto brakuje im czasu lub sily na kazda dodatkowa prace... Jest takie powiedzenie ze "nauka wymaga ofiar/poswiecen", z czym sie zupelnie nie zgadzam, choc czasami jak obserwuje ilosc pracy i energii wlozonej przez jednostki po to zeby budowac lepszy swiat, to zastanawiam sie ze moze cos w tym jest, ze oni sami siebie poswiecaja. Wciaz pozostaje nam duzo do nauczenia sie od krajow bardziej rozwinietych (zachodu?), gdzie nauka to dobrze zorganizowana zabawa raczej niz smutny obowiazek."
 
upadek wielkich cywilizacji E-mail
Oceny: / 1
niedziela, 31 stycze 2010

Zastanawiam się co się stanie z naszą cywilizacją za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat, jeśli już teraz więcej jest specjalistów od zarządzania i marketingu niż ludzi od tworzenia...a opłakane skutki co raz bardziej są widoczne w postaci co raz słabszych rozwiązań, bardziej zawodnych urządzeń i tworzenia "produktu" z tego co z produktem ma niewiele wspólnego. Nie mówię nawet o oszukiwaniu praw ekonomii kłamstwami marketingu, reklamy i innych dziwnych wymysłów tak zwanych "relacji międzyludzkich" (choć PR / Public Relations niewiele ma w moim odczuciu z międzyludzkimi relacjami). Mam na myśli to, że ludzie co raz bardziej są zaplontani w swoje projekcje, zapominając, że żyją w fizycznym świecie, który wbrew pozorom kieruje sie bardzo prostymi prawami...

Przykładem niech będzie statek kosmiczny, w którym podróżują najzacniejsze umysły naszego świata tworząc rozwiązania o których nawet nie śniliśmy. Jedna teoria głosi, że ze względu na ograniczoną populację, na przestrzeni kilku pokoleń dojdzie do degenracji genetycznej, która sprawi że bliscy potomkowie genialnych umysłów będą tak głupi, że nie będą w stanie wykonać najprostszej operacji na sprzęcie który zastaną na pokładzie statku którym podróżują. Moim zdaniem jednak, będzie to wyglądać tak, że pewne rzeczy które potomkowie genialnych umysłów zastaną w swoim codziennym życiu, będą dla nich tak oczywiste i powszechne, że przestaną zastanawiać się jak działają i skąd się wzieły - kilka pokoleń później nikt nie będzie w stanie powedzieć, przypomnieć sobie ani zrozumieć jak to wszystko działa, i tak upadnie genialna cywilizacja, albo zamieni się w stado pokornych baranów (byćmoże owieczek). Ludzie zapomną co się kryje za "kliknięciem myszką", że tam dzieje sie milion skomplikowanych rzeczy, które ktos musiał wysmyślić i zaimplementować - będą chcieli po prostu co raz to nowszych i tańszych rozwiązań spadających z nieba. To czarny scenariusz, który niestety czasami można oglądac już dzisiaj. Masowy brak ciekawości podstawowych rzeczy. Ignorancja wobec ludzi, Atlasów, którzy sprawiają, że nasz świat działa. Smutne, ale zauważalne.

 
jest rok 2010... E-mail
Oceny: / 0
roda, 06 stycze 2010
"(..) Wyboraźcie sobie pomiar "umysłu", dowód na to co dzieje się po śmierci, oraz to co może znaczyć pomiar "Boga" i jak może to wpłynąć na nasz świat i tych wszystkich zagubionych ludzi perfidnie wykorzystywanych przez innych ludzi bez skrupulów - może wtedy największy bezsens naszej jakże młodej cywilizacji mógłby się zakończyć zanim cywilizacja wykończy sama siebie.. swoja droga chyba nikt już nie potrzebuje kolejnego błyszczącego 65 tysiącami kolorów i multipolifonicznym dźwiękiem kawałka plastiku :-)" /cederom

W nowym roku życzę przede wszystkim realizacji swoich marzeń i celów - aby nie zabrakło zdrowia, czasu i możliwości, a radość z działania i satysfakcja z osiągnięć dawała siłę do dalszego tworzenia i rozwoju! Wszystkiego co najlepsze w 2010! :-)

 
<< « start < wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 dalej » > koniec » >>

Pozycje :: 1 - 9 z 87


Google
 

Top!