|
|
|
Pozostałe
|
niedziela, 25 kwiecieñ 2010 |
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Przy okazji projektu streamingu audio-video na żywo na konferencję WIMC 2010 miałem okazję wypróbować system Arch Linux i jako jedyny okazał się byc na tyle mało problematyczny, żeby uruchomić na nim sieć urządzeń uruchamianych z pamięci wymiennej USB w konfiguracji minimalnej i nieco odbiegającej od dostępnych standardów, bo żaden live-linux nie zawiera w standardziej świetnego i darmowego narzędzia do odtwarzania/streamowania multimediów Video Lan (VLC), a szkoda. Pomijam fakt, że obraz kernela i ramdisku w wersji 2.6.30 oraz 2.6.33 przechowywane są w plikach o dokładnie takiej samej nazwie - /boot/vmlinuz26 oraz /boot/kernel26.img - oczywiście każdy domyśli się że 26 oznacza 2.6.30 lub 2.6.33. Twórcy Arch'a nie pomyśleli również o użytkownikach egzotycznych kontrolerów SATA, szczególnie na USB - dla takich nośników system po prostu się nie uruchomi, chyba że ręcznie zmodyfikuje się ramdisk (initramfs) dorzucając kilka modułów od sata i usb, no i oczywiście dopisując magiczne /sbin/depmod -a do skryptu startowego /init umieszczonego w ramdisk'u - w przypadku aktualizacji systemu do kernela 2.6.33 należy również skopiować do ramdisk'u program depmod, bo o nim też twórcy zapomnieli...
Nie jest to jednak sytuacja beznadziejna w świecie linuksów - fajny swego czasu Debian Linux używa starych bibliotek i nieastety VLC sprzed 5 lat! Ubuntu ma problemy z uruchamianiem, a Fedora pokonała Microsoft, czego dowód załączam poniżej :-)
Tak to niestety wygląda kiedy każdy napiera w swoim kierunku, bez spojrzenia na całość, bez spójnego i systematycznego działania, ale to chyba nie tylko problem programistów, raczej ludzi jako gatunku. |
|
|
niedziela, 25 kwiecieñ 2010 |
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Q: Potrzebuję stworzyć minimalny system operacyjny uruchamiany z pamięci wymiennej USB. System musi mieć obsługę sieci, multimediów i kamer USB (UVC), więc najpewniej będzie to Linuks. Jak wskazać partycję główną w wierszu poleceń kernela systemu linux według nazwy (tzw. label) tak aby bootloader uruchamiał kernel i system z pamięci USB niezależnie od pozostałych dysków w komputerze czy też zmiany konkretnego nośnika systemu?
A: W nowych wersjach kernela/devfs pojawiła się ciekawa funkcjonalność, która wskazuje na dysk/partycję według wybranych parametrów takich jak ID, LABEL, PATH, UUID, od tej pory wystarczy wskazać jako parametr kernela odpowiednio np. root=/dev/disk/by-label/MYUSB, nie trzeba się już męczyć ze skomplikowanymi i zwykle topornymi skryptami nash ramdisku, ani nawet uzywać tam programu e2label! W końcu jakieś ciekawe i użyteczne zmiany w samym jądrze systemu :-) |
|
|
wtorek, 20 kwiecieñ 2010 |
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) "(...)A jesli chodzi o strach, to pierwszy raz dzisiaj zrozumialem mocherowa babulke, ktora wsiadla do merta z rozancem i tak strasznie sie bala, ze prawie trzesla sie ze strachu, ciagle sie rozgladala i mowila swoje modlitwy - przypominajac sobie filmy bardziej czy mniej dokumentalne wspominajace 2 wojne i czasy totalitaryzmu ktory nastapil w naszym kraju pozniej, zrozumialem ze ona musiala byc tak zastraszona, ze ten rozaniec i wiara staly sie jedyna rzecza jaka miala, ze nic innego w zyciu nie miala prawa osiagnac, a to byla jedyna rzecz ktora chcieli jej odebrac, wymazac i to im sie nie udalo.. ale cala reszta przestala istniec. Smutno mi sie zrobilo, bo to zrobili ludzie, wyprali jej mozg, wlasnie tacy od tworzenia filozofi i myslenia za innych, ale tez dlatego ze zrozumialem ze tak mentalnie wyglada wieksza czesc naszego spoleczenstwa, wiec gdzie gornolotne plany intelektualnej eksplozji
albo technicznej niezaleznosci, jakiegokolwiek rozwoju, jesli mamy do czenienia z zoombie... dla tych ludzi bezmyslne wykonywanie nawet najbardziej durnych polecen jest czyms zupelnie normalnym, nie budzacym ani odrobiny zastanowienia." |
|
|
¶roda, 17 marzec 2010 |
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Jedyna przyjazna i w miarę samokonfigurowalna dystrybucja Linuksa sięgnęła dna - chodzi o Ubuntu, które w wersji 9.10 przediadło się na bootloader GRUB2. Twórcy systemu cieszą się z tego, że zrobili krok do przodu - nie zważając na to, że zastosowany w stabilnej wersji systemu bootloader, a więc najbardziej kluczowy element uruchamiający jądro, ma status beta a więc niestabilny. Efektem tej decyzji jest zmiana sposobu uruchamiania systemu, wraz ze smaczkami - zmianą plików konfiguracyjnych, brakiem kompatybilności wstecznej z innymi bootloaderami, brakiem współpracy z istniejącymi na komputerze innymi systemami operacyjnymi i ładowaniem łańuchowym, zmianą skrótów klawiatury i innymi. W efekcie nie mogę już uruchamiać Ubuntu z pamięci USB, nie mogę nawet uruchomić Ubuntu programem ładującym innym niż GRUB2 czyli zwykłym prostym loaderem systemu BSD, a żeby skonfigurować albo używać "nowy grub" muszę znowu czytać i uczyć się wszystkiego do nowa, tak jakbym miał na to czas. Jest gorzej niż z produktami Microsoft, które chociaż same ze sobą są zgodne. Gdzie podział się standard? Gdzie kompatybilność wsteczna? Współcześni ludzie myślą chyba, że sama zmiana powoduje rozwój - niestety zapominają o przemyślanym działaniu, o przyczynie i skutku. Nic dziwnego, że zaczynamy żyć w świecie, w którym później nic nie dziala.. a jeśli ktoś będzie tłumaczył, że takie zmiany mają przyśpieszyć rozwój systemu, to chyba żartuje, bo takie zmiany prowadzone jednocześnie w każdym kierunku sprawią po prostu, że system staje się bezużyteczny. Mamy więc super-otwarty stabilny system linux Ubuntu 9.10, który się nawet nie uruchamia. |
|
|
niedziela, 07 marzec 2010 |
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) "(...) nie mozemy zmuszac ludzi do prezentacji swoich projektow -
choc jest to dobra szansa na pokazanie swojej pracy, poznanie nowych
ludzi i przecwiczenie umiejetnosci prezentacji osiagniec - musimy sie
liczyc z tym, ze polacy czesto ukrywaja swoja prace w szufladzie, a
pozniej marudza ze to "oni pierwsi wymyslili" - jak na tych durnych
plakatach o fotografii kolorowej - moim zdaniem to wstyd a nie powod
do dumy :-( Z drugiej strony mlodzi ludzie sa tak zapracowani
przetrwaniem i zwyklymi codziennymi zajeciami ze czesto brakuje im
czasu lub sily na kazda dodatkowa prace... Jest takie powiedzenie ze
"nauka wymaga ofiar/poswiecen", z czym sie zupelnie nie zgadzam, choc
czasami jak obserwuje ilosc pracy i energii wlozonej przez jednostki
po to zeby budowac lepszy swiat, to zastanawiam sie ze moze cos w tym
jest, ze oni sami siebie poswiecaja. Wciaz pozostaje nam duzo do nauczenia sie od krajow bardziej
rozwinietych (zachodu?), gdzie nauka to dobrze zorganizowana zabawa
raczej niz smutny obowiazek." |
|
| | << Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>
| | Results 1 - 10 of 199 |
|
|
|
|