Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Osoby żyjące życiem innych, bo ich własne wydaje się być dla nich największą karą.
Ludzie, którzy nigdy nie potrafią o nic zapytać wprost, nie potrafią powiedzieć prawdy, choć patrzą prosto w oczy.
Ludzie, których każdy kolejny związek kończy się paczką od kuriera, bo nikt ich już więcej nie chce widzieć na oczy.
SÄ… tak obrzydliwi.
Żyją za twoimi plecami, a to co widzisz jest obrazkiem który chcesz widzieć, łudząc się że możesz coś zmienić.
To kim są na prawdę, to co robią możesz wyczytać w spojrzeniach i uśmiechach innych ludzi, podświadomym braku szacunku i zaufania, ukrytych kontaktach, w faktach kótre zaczynają cię nurtować niespójnością i sprzecznością, brakiem logiki...
Z pozoru delikatne i wrażliwe, żyją w sytuacjach ekstremalnych które same generują - żywią się nieszczęściem innych, bo same są nieszczęśliwe, bo tylko to znają.
Za każdym następnym razem chcą więcej i mocniej, jak w reklamie szamponu. Za każdym razem palą za sobą co raz więcej mostów, zostają w efekcie swoich działań co raz bardziej porzucone i znienawidzone. Spirala się rozkręca...
Ale takie osoby nie chcą nawet patrzeć w innym kierunku, bo nic tam nie widzą, nawet gdyby pokazać palcem, nawet gdyby prowadzić za rękę. Wygląda na to że nigdy nic tam nie zobaczą. Tego dowodzi praktyka, tak pokazuje doświadczenie.
Spirala rozkręca się jeszcze bardziej, a pętla na szyi którą sobie same zaciskają staje się co raz ciaśniejsza. Wtedy już jest co raz mniej do stracenia, wartość każdego kolejnego człowieka jest mniejsza od jakiegokolwiek zysku waszych działań.
Wtedy spadacie na dno. Dno człowieczeństwa, nie mając żadnych zasad, gardząc drugim człowiekiem, nie szanując życia, nie szanując siebie. Jesteście jak śmieci, choć nie macie żadnego konkretnego celu buntu, ani swojej walki, nic nie tworzycie, potraficie tylko niszczyć.
Jesteście w potrzasku, którego nie sposób przerwać. Ale ja już nie będę próbował. Przekonałem się, że to niemożliwe. Wam nic nie można pokazać, nic nie można wytłumaczyć.
Wasza ignorancja wzbudza obrzydzenie, a efektem waszych działań jest obojęstność. Nie wobec tego jak traktujecie ludzi, ale wobec was samych - stajecie się obojętni i przezroczyści jak powietrze. Jest mi wszystko jedno co się z wami będzie dalej działo.
Mam jednak nadzieję, że już nikogo sensownego na swojej drodze nie spotkacie. Nie po to żeby zniszczyć.
Skąd wy się wogóle bierzecie?
Czy rozmnażacie się jak larwy od niepamiętnych czasów? Wyrahowane, zakompleksione, skryte pasożyty.
A może to przykre doświadczenia z przeszłości na które trafia wasza wrażliwa jednostka sprawiają że stajecie się potworami?
Może jakiś wielki brak w waszym życiu sprawia że porywacie całą przestrzeń napotykanych ludzi, zabierając im każdy oddech.
Dlaczego tak bardzo chcecie udowadniać wszystkim jakie to nie jesteście wspaniałe? Czy nie uważacie, że to przez wasze własne braki?
Ja myślę, że lepiej zająć się faktycznym rozwojem, niż maskowaniem. Życzę wam szczerze, żebyście z robaków, stały się motylami, którymi wam się wydaje że już jesteście. Życzę wam szczerości w tym co mówicie i robicie, prawdy która zawsze wyjdzie na jaw, prędzej czy później.
Dopóki tego nie zrozumiecie, będziecie wiecznie same, znienawidzone, porzucone i wykorzystywane. W waszym obrzydliwym świecie.
Trzymajcie siÄ™ ode mnie z daleka.
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Zrozumiałem czym jest ingerencja. Nic nigdy nikomu nie można pokazać, przekazać ani udowodnić. Jest to niemożliwe. Zamiast tego wszczyna się lawinę, reakcję łańcuchową totalnie odmieniającą rzeczywistość... Subiektywna chwila dla jednej osoby jest całą resztą życia dla drugiej. Jeden moment jednej osoby staje się rzeczywistością całego świata.
Przepraszam, że dopiero teraz to zrozumiałem.
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Nigdy nie przestaję się zastanawiać - kiedy idę, czytam, słucham, rozmawiam, patrzę w lustro - ciągle łączę fakty, wypełniam luki, szukam informacji, droążę temat, sięgam źródła, chcę wiedzieć. Po godzinie rozmowy z takimi jak ja, zaczyna boleć głowa. Jesteśmy jak automaty stworzone do przetwarzania informacji, bez potrzeby bliskości, spełnienia czy nawet posiadania. Największą radością jest każde kolejne odkrycie, interesuje nas tylko tworzenie i rozwój. Nasz szacunek zyskują tylko ludzie którzy to rozumieją. To właśnie jest ta najbardziej nieznośna rzecz.
Sorry there is no translation available yet. Please let me know if You want this article translated :-) Kiedy to się stało? Posiadłem zdolność przewidywania wydarzeń. Widzę potencjalne konsekwencje działań. Jeśli są to moje działania, staram się je kszałtować tak, aby budowały świat zgodny z wizją która przyświeca celowi. Czy jest to tak zwana "prędkość myślenia"? A może co raz głębsze zrozumienie przyczyny i skutku?
Przyglądając się ludziom, zauważam że bardzo często biegną, lecz bezmyślnie i w nieznanym sobie kierunku. Nie przypomina to odkrywania obszarów dotąd nieznanych, lecz bieg przez miasto z zawiązanymi oczami... jak marionetki voodoo.
Czasami może warto zatrzymać się, zdjąć opaskę i rozejrzeć dookoła, pomyśleć, odnaleźć siebie, zrozumieć i tworzyć, zamiast robić coś co nie jest i nie będzie Twoje.
Działanie na rzecz czyjejś wizji zawsze sprowadza się do odtwarzania...
TRON 2.0? I remember the movie, made 1982, the same year I was born. Then in 2004 I saw the game, version 2.0. I was amazed, not only by genial and perfect product by Buena Vista / Disney, but by possibility to walk through world I could only watch nearly 20 years ago. If version 2.0 gave possibility to steer a character of a game, what can stop me from making this a reality, version 3.0, in next 20 years?
Firestarted by Wezall